Wyobraźcie sobie, że Adam i jego brat za kilka dni kończą 15 lat! Coś niesamowitego :-) Jestem z nich szalenia dumna, ale pamiętam jakim szokiem dla mnie była informacja lekarzy, że jeden z moich synów zamiast ucha ma mały kikutek, a przewód słuchowy jest całkowicie zarośnięty… Przez pierwsze dni kilka razy dziennie chodziłam i sprawdzałam, czy aby na pewno, bo jak to możliwe – nie mieć ucha?! Moja ciocia pracowała w tym czasie w Centrum Zdrowia Dziecka i pierwsze co zrobiła, to porozmawiała ze swoją ordynator, co to za wada i jakie niesie zagrożenia. Lekarka odpowiedziała jej uczciwie, że to może być bardzo poważny zespół wad (do wyboru:

Ciotka w panice nalegała, żeby Adama natychmiast przewozić do CZD. Ja też w panice. Na szczęście mądra ordynator neonantologii w Szpitalu Bielańskim powiedziała: – Hola, hola. Dziecko jest pod dobrą opieką i nic mu nie grozi. Obserwujemy i czekamy.

Dziś to tylko bolesne wspomnienia :-), ale dość długo bałam się, że u Adama może wystąpić jakaś inna, poważna wada. Jak wiecie idealnie nie jest, ale wszystko poukładało się dość dobrze: rekonstrukcje ucha zrobione (została jeszcze ostatnia, ta kosmetyczna operacja), implant słuchu wszczepiony, leczenie logopedyczne dawno zakończone, w styczniu Adam kończy też leczenie ortodontyczne i będziemy czekać na możliwość wszczepienia implantów dolnych jedynek (Adam ma jedną mleczną jedynkę, a drugiej nie ma, ale musimy poczekać, aż skończy 18 lat). Lewą stronę ciała ma trochę słabszą od prawej, ale różnica jest minimalna dzięki latom hippoterapii, chodzenia na basen, rehabilitacji i ogólnie dbałości o sprawność fizyczną i prawidłową wagę. Jestem zadowolona, dumna z tego co osiągnęliśmy, choć jak patrzę wstecz to aż trudno mi uwierzyć, że daliśmy radę z tym wszystkim :-) Krok po kroku, krok po kroku i dotarliśmy do 15 urodzin :-)