Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że temat ten może być dla wielu czytelników interesujący. I dlatego właśnie podejmuję go.

Już wcześniej wspominałam, że nowe Adasiowe ucho porośnięte jest włosami. Przyczyna tego jest prosta – przy rekonstrukcji ucha do pokrycia części jego powierzchni wykorzystuje się po prostu skórę głowy, która porasta wszczepioną chrząstkę. W związku z tym jest to skóra owłosiona (jak to z reguły ze skórą na głowie bywa :-). Dla jasności dodam tylko, że część skóry wykorzystywanej przy rekonstrukcji jest też przeszczepiana z pachwiny pacjenta i ta jest, że tak powiem „łysa”.

Wracając do problemu – włosy sobie rosną na uchu i nie wygląda to fajnie… Zdałam sobie sprawę z tej sporej niedogodności już po pierwszym etapie rekonstrukcji adasiowego ucha i poruszyłam ten temat podczas spotkania z prof. Skarżyńskim przed II etapem rekonstrukcji. Profesor stwierdził, że czas będzie na zajęcie się tym po drugiej operacji właśnie, a właściwie to po roku od szczęśliwego zakończenia zabiegu i dobrego wygojenia się ran i przyjęciu przeszczepów. Zaproponował, również, jako rozwiązanie – depilację laserową.

Kilka tygodni temu (czyli minęło już 1,5 roku od II operacji rekonstrukcyjnej, oraz pół roku od wszczepienia wibranta) miałam możliwość skonsultowania tej sprawy z profesorem raz jeszcze i zapytania, czy teraz jest już na to odpowiedni czas. I dostałam odpowiedź potwierdzającą, że jak najbardziej, włosy można już wydepilować.

I Adaś był na pierwszym zabiegu w styczniu oraz na drugim zabiegu w lutym. Przed pierwszą depilacją skonsultowaliśmy się jeszcze z dermatologiem, który potwierdził, że zabieg jest wskazany i możliwy do wykonania, no i że nie ma żadnych przeciwwskazań. Zalecił jedynie codzienne stosowanie kremów przeciwsłonecznych (blokerów) na depilowane miejsce.

Zatem były już dwie depilacje – zabiegi zupełnie bezbolesne i trwające dosłownie kilka minut. Wykonać ich pewnie będzie trzeba jeszcze ze dwa może trzy. W zależności od siły cebulek włosowych.

A ucho wygląda całkiem, całkiem. Jak młody pozwoli, to może jakąś fotkę zrobię i umieszczę na blogu.

Młody się zgodził – oto najświeższe zdjęcie: