Jak w tytule – u nas wszystko ok!

Implant się przyjął, nie było żadnych powikłań. Uruchomienie aparatu zewnętrznego nastąpiło zgodnie z planem we wrześniu. Niestety straciliśmy wtedy parę tygodni na jego używaniu, bo nie zapisały się ustawienia zaprogramowane przez pana Marcina, technika w Kajetanach. Niech to zostanie między nami – okazało się, że to urządzenie, które ma teraz Adam, to baaaardzo świeża sprawa i tak na prawdę specjaliści w Centrum też się dopiero go uczą. Ale mnie to nie przeszkadza, lubię być w awangardzie.

Koniec końców Adam właściwie go nie używał aż do listopada, bo po prostu dźwięk, który docierał do jego lewego ucha był zdecydowanie za głośny. Młody nie był w stanie słuchać nawet telewizji przy użyciu aparatu, nie mówiąc już o pójściu z nim do szkoły!

W listopadzie byliśmy na kolejnej wizycie i dostaliśmy troszkę ochrzanu od pani doktor i pana Marcina, że tak długo czekaliśmy - Powinniście byli przyjechać bez umawiania, pan Marcin bez problemu by was przyjął i wszystko byłoby ok. - usłyszeliśmy, a potem - gdyby jeszcze kiedyś pojawiły się jakieś problemy z aparatem, od razu przyjeżdżajcie do Centrum.

Przyznam, że miło mi się zrobiło :-) Oczywiście liczę na to, że żadnych problemów nie będzie, ale to fajnie mieć świadomość, że w razie czego, możemy prosić w każdej chwili o pomoc.

W listopadzie program się wgrał i zapisał i Adam zaczął używać aparatu. Byliśmy jeszcze na wizycie w grudniu. No i wszystko jest ok. Teraz jesteśmy umówieni w Centrum dopiero pod koniec marca. Adam ma po prostu używać aparatu i to wszystko. Z jednej strony drobiazg, ale z drugiej nastolatek nie do końca jest przekonany co do pożyteczności aparatu. Mówi, że się przyzwyczaił i że z aparatem jest dziwnie, bo – uwaga! – słyszy stereo :-)

I tym pozytywnym akcentem zakończę dzisiejszy wpis.