Dawno się nie odzywałam, ale właściwie to nic nadzwyczajnego się u nas nie dzieje. Adam jest zdrowy, ucho się wygoiło, do aparatu ortodontycznego się przyzwyczaił, choć jeszcze czasem zapomina umyć zęby po jedzeniu.

Jutro jedziemy do ortodonty na założenie aparatu na dół czyli na zęby żuchwy. A potem, no cóż, żmudne systematyczne i regularne wizyty kontrolne przez kilka kolejnych lat…

W ubiegłym tygodniu byliśmy na wizycie kontrolnej u otolaryngologa w Kajetanach (Instytut już całkowicie się tam przeniósł – nie ma już ich w Warszawie na Pstrowskiego). Też wszystko jest ok, tzn. lewe ucho jak nie słyszało tak nadal nie słyszy :-), a prawe słyszy świetnie :-). Kolejna wizyta za rok. Choć wcześniej oczywiście czeka nas konsultacja przedoperacyjna w czerwcu w Kajetanach no i w lipcu, jak mam nadzieję, III operacja rekonstrukcji ucha.

Prawdę mówiąc najbardziej zajmuje nas teraz szkoła, 5 klasa jest jednak pewnym wyzwaniem zarówno dla uczniów jak i ich rodziców. Adam uczy się świetnie, ale z powodu dysleksji i wciąż czasem niewyraźnego mówienia, nie mówiąc już o prawie całkowitej głuchocie na lewe ucho, ciągle coś się dzieje, a to jakieś dodatkowe zajęcia, a to pani od angielskiego na klasówce ze z rozumienia tekstu odtwarzanego z CD posadziła go tak, że nie słyszał, a to to, a to tamto….

A, no i wakacje. Adaś postanowił, że w tym roku pojedzie na początku lipca na obóz razem z ze swoim bratem i kolegami. Podczas ostatnich dwóch wakacji prawie nigdzie nie wyjeżdżał, teraz powiedział, że już nie odpuści! No i dobrze… Pojadą pewnie na obóz nad morze, wyszaleją się i wrócą – Adam na operację, a Kuba, no cóż, na kolejny obóz :-)

Tak się zastanawiam jeszcze, czy pisałam wcześniej o turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku pobytu dziennego w STOCERze na Ożarowskiej w Warszawie? Jeśli nie, to było super. 6 tygodni jeździliśmy tam codziennie wieczorem od poniedziałku do piątku przez listopad i grudzień. Zarówno Adaś jak i Kuba trochę się wyprostowali, ale i tak mają już skierowania na kolejny turnus :-) Nie martwi mnie to jednak, bo co się przez tyle lat krzywiło, nie wyprostuje się w 6 tygodni, ważne, że zaczęliśmy coś z krzywymi plecami robić, i że są już pod specjalistyczną a do tego serdeczną opieką. Swoją drogą, jak mają być prości, kiedy dźwigają codziennie do szkoły tak bardzo ciężkie plecaki, że mnie samej nie jest lekko je podnieść do góry. A nic z nich wyrzucić się nie da, bo podręczniki potrzebne, zeszyty potrzebne, piórniki, śniadanie, plus książka, którą aktualnie młody człowiek czyta i bez której kroku zrobić nie może :-)